Umowa małżeńska sprowadziła Elizę Harpowską z góry do umierającego narzeczonego, Henryka Rosza. Uznała go za beznadziejnego, dopóki nie wręczył jej miliardowego posagu. Jej oczy zabłysły. „Kto powiedział, że beznadziejny? Wyleczę go!” – oświadczyła dumnie. „Panie Rosz, dam radę!”